Mazda 6 GH 2.5L Sport

Mazda 6 GH

W 2023 roku byłem szczęśliwym posiadaczem Mazdy 6 GH z 2.5L wolnossącym silnikiem benzynowym o mocy 170 koni mechanicznych. „Madzia” była w moich rękach 2 lata i dostała wiele modyfikacji oraz usprawnień, jednak zmiany tyczyły się głównie warstwy wizualnej. Był to samochód w zasadzie niepodatny na tuning mechaniczny. Jedyną sensowną drogą podnoszenia w nim mocy byłby swap silnika na wersję V6 z amerykańskich egzemplarzy. Byłoby to jednak drogie i skomplikowane przedsięwzięcie.

Oczekiwania

Nauczony doświadczeniem po swapowaniu silników we wcześniejszych projektach, stwierdziłem, że lepiej oddać ten samochód w ręce kolejnego użytkownika niż tworzyć coś, co potencjalnie będzie generowało problemy. Wzrost mocy i poprawa osiągów byłyby zasadniczo i tak kosmetyczne, jak na ilość wydanych pieniędzy. Padła więc decyzja o zmianie samochodu i przejściu na coś o prawdziwie sportowych osiągach. Miał to nadal być sedan, ale z możliwie najbardziej pakownym bagażnikiem. Chciałem również, aby nowe auto poza wyższą mocą, młodszym rocznikiem, miało też napęd na wszystkie koła. I w zasadzie nie były to niemożliwe do spełnienia kryteria poza jednym haczykiem – miało to być auto japońskie. A japońskich sedanów z napędem AWD o wysokiej mocy, w moim budżecie na tamten moment nie było za wiele… Poza jednym modelem – Infiniti Q50.

Infiniti q50 red sport stany import bity

Realia rynkowe

Po przeskanowaniu wzdłuż i wszerz ofert na lokalnym rynku okazało się, że w Polsce nie ma niczego sensownego. Samochody były albo słabo wyposażone lub miały niepewną historię. Akceptowałem już na tamten moment fakt, że bryka ze Stanów będzie bita, a 80% Q50’tek w Polsce to importowane egzemplarze „po przejściach”, ale miało dla mnie znaczenie, jak wyglądało to uszkodzenie oraz – co dużo istotniejsze – jak została wykonana naprawa. Ostatecznie, po obejrzeniu kilku egzemplarzy na miejscu w Polsce, byłem już utwierdzony, że na pewno chce Q50, na pewno nie chce hybrydy i raczej na pewno nie znajdę tego, na czym mi zależy w kraju. Poza tym oglądałem też Q50 z polskiego salonu i też miała swoje przygody mimo niskiego przebiegu. Więc skoro znalezienie nawet w Polsce w pełni wyposażonego auta „bez przeszłości”, było tak trudnym zadaniem, to uznałem, że może nie ma sensu walczyć z wiatrakami i naprawa lekko uszkodzonego, importowanego ze Stanów egzemplarza, ale wybranego przeze mnie, to w sumie nie jest taki zły pomysł. Przynajmniej doświadczę czegoś nowego.

Prawdziwy Red Sport

Infiniti q50 red sport stany import bity

Infiniti Q50 Red Sport 400, to synonim najwyższej wersji wyposażenia w modelach Q50/60. To egzemplarze połączone zawsze z silnikami 3.0 Twin Turbo oraz zestawem dużych zacisków Akebono, znanych choćby z Nissana 370Z. Różnice względem zwykłych wersji Sport i Silver Sport dotyczą także wyposażenia i napędu. W RS można spodziewać się wszystkich lub prawie wszystkich bajerów dostępnych w tych samochodach: od kamer 360°, przez radary, czujniki, asystentów pasa ruchu, po system DAS. Red Sport to synonim luksusu podlanego sportowymi emocjami.